Największym wrogiem paneli są nierówności. Nawet kilka milimetrów różnicy może sprawić, że podłoga zacznie trzeszczeć, zapadać się lub odkształcać. Wiele osób pomija ten etap, licząc, że podkład wszystko wyrówna. Niestety, tak to nie działa. Równa powierzchnia to fundament trwałej podłogi. Warto poświęcić czas na dokładne sprawdzenie poziomu.
Resztki starego kleju i brudu
Podłoże musi być czyste. Pozostałości po poprzednich wykładzinach, farbie lub kleju mogą spowodować, że panele nie ułożą się prawidłowo. Często właśnie drobne zabrudzenia tworzą niewidoczne gołym okiem wypustki. Ich skutki czuć dopiero podczas użytkowania. Dlatego przed montażem warto wszystko zeszlifować i odkurzyć. Gładkość przekłada się na komfort chodzenia.
Zła izolacja akustyczna
Wiele osób wybiera pierwszy z brzegu podkład pod panele, a później dziwi się, że podłoga jest głośna. Dobre wyciszenie to nie tylko komfort, ale też ochrona paneli przed uszkodzeniami. Podkład powinien być dopasowany do rodzaju paneli i pomieszczenia. Inny wybiera się pod ogrzewanie podłogowe, a inny do sypialni. Odpowiednia izolacja to spokój na lata.
Prace na wilgotnym podłożu
Zbyt wysoka wilgotność to klasyczny problem, który niszczy panele od spodu. Kiedy podłoże nie zdążyło wyschnąć po wylewce lub zalaniu, wilgoć wędruje do paneli i je deformuje. Przed montażem trzeba sprawdzić poziom wilgotności i, jeśli trzeba, odczekać. To z pozoru drobiazg, ale chroni przed kosztowną wymianą całej podłogi. Panele lubią suche warunki — i tylko wtedy trzymają formę.
Brak dylatacji
Dylatacja to miejsce, w którym podłoga może „pracować”. Jeśli o niej zapomnimy, panele zaczną się wypychać, unosić lub pękać. Wielu ludzi bagatelizuje ten etap, szczególnie przy małych pomieszczeniach. To błąd. Nawet minimalna przerwa przy ścianach i progach chroni całą konstrukcję. Kiedy dylatacja jest zrobiona prawidłowo, podłoga zachowuje się naturalnie i bezproblemowo.